sobota, 21 września 2013

Wrześniowe morze, czyli nowa świecka tradycja

W naszej rodzinie narodziła się nowa, świecka tradycja. Mianowicie wrześniowy wyjazd nad morze. Zazwyczaj jeździliśmy w środku sezonu. I nie ukrywam, że trochę bałam się jechać poza sezonem, bo nic się nie będzie działo, bo już nikogo nie będzie itd., itp... Lubię słyszeć nad morzem stukot japonek, płacz dzieci przy straganie, bo nie dostały kolejnej zabawki, śmiech, gwar. Tylko "ona tańczy dla mnie" nie lubię słyszeć! O nie!!! Jakież było moje zdziwienie gdy okazało się, że  ludzie są, stragany są ... i morze jest :) Mąż znalazł świetny hotel z restauracją w Jastrzębiej Górze. Mnie podobał się ogromnie pod względem estetycznym. Piękne pokoje w marynistycznym stylu, świetna kuchnia, wspaniałe śniadania z przepyszną pastą rybną. Polecam, naprawdę warto! Ośrodek wypoczynkowy "Wita" w Jastrzębiej Górze i restauracja "Papaj" www.papaj-jastrzebiagora.pl. I to nie jest reklama, to moja subiektywna ocena.

Wszyscy się kąpaliśmy, choć patrzono na nas co najmniej dziwnie. Myślę, że gdyby nie Franek to byśmy nie weszli do wody, ale... Nasze dziecko chyba nie odczuwa w wodzie zimna i uwielbia walczyć z falami. Więc nie mieliśmy wyjścia. Na szczęście pogoda była dla nas łaskawa. A ten katar, który się ciągnie już od tygodnia ;) Nic to, najważniejsze, że była zabawa!
Wrócimy tam za rok, na pewno we wrześniu.


Do miłego!

czwartek, 12 września 2013

Krótkie D.I.Y, czyli lampa

Mały kurs D.I.Y, czyli "do it yourself", w tłumaczeniu z języka obco brzmiącego "zrób to sam". Potrzebna będzie lampa, a raczej abażur. Ja zakupiłam takowy w Ikei w dziale przecen. Cena była przystępna, kosztował niecałe 40 zł. Podejrzewam,że był to abażur z ekspozycji, w związku z czym miał jedną plamkę. Ale świadoma tego i tak postanowiłam zabrać go do naszego domu, mając wobec niego już konkretny plan odnowy. Kolejna potrzebna rzecz to papierowe serwetki w różnych rozmiarach i kształtach, w zależności od upodobań. Serwetki mogą być też materiałowe, ale te gorzej się trzymają, nie przylegają tak dobrze. Serwetki są oczywiście widoczne od środka, ale mnie to nie przeszkadza. Rzecz banalnie prosta, ale dla mnie efektowna i podoba mi się. A jak mi się znudzi, to sobie zdejmę:)



Właśnie wczoraj wróciliśmy z wrześniowego wypadu nad morze. Pogoda była piękna, a ludzi już nie aż tak dużo. Ale to już materiał na następnego posta. 
Do miłego!