piątek, 25 października 2013

Okno, czyli lustro

Zakupione na targu staroci i innych przyjemności. Niby okno, ale jednak lustro. Bardzo mi się spodobało. Dębowe, piękne i jak zobaczyłam , od razu wiedziałam gdzie zawiśnie. Ale najpierw trzeba było pomalować, oczywiście na biało. I tu jak to u mnie bywa, troszkę to potrwało. Ciągle było coś innego do zrobienia, a to mi się nie chciało. Ale w końcu, pewnego jesiennego popołudnia moje chłopaki powiesiły mi nowe lustro. Jestem bardzo zadowolona, tym bardziej, że lustro ma potencjał, że się tak wyrażę, dekoratorski. To znaczy można je ładnie przybrać stosownie do pory roku czy okazji (patrz świąteczno- bożonarodzeniowe szaleństwo dekoratorskie :)
Tak wyglądało przed zmianami. Nie wymagało żadnej renowacji i gdyby mi pasowało, zostawiłabym nawet bez malowania, takie surowe.

Ale miłość do białych mebli wygrała i teraz wygląda tak.



Do miłego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz