Żniwa w pełni, a syn mój, jak już kiedyś wspominałam, jest ogromnym miłośnikiem maszyn rolniczych i prac polowych, to też każdy z członków rodziny miał już przyjemność postać w upale godzinkę lub dłużej i obserwować warczące kombajny.
Na szczęście Babcia z Dziadkiem z Bydgoszczy przyjechali i nas nieco odciążyli. A że są miastowi, to przechadzki po polach stanowią dla nich nie lada frajdę. I wnuk syty i dziadkowie cali :)
Korzystamy też z dobrodziejstw lata. Pomidory, które taki smak mają tylko teraz. Nawet parę sztuk z Frankowego ogródka mamy. Reszta od gospodarza ze wsi.
Rozpoczął się sierpień, więc skaczemy w drugą połowę lata.
Do miłego!




Bardzo pięknie uchwycone chwile i kompozycje. Blog emanuje lekkością i świeżością a kuchni wprost zazdroszczę!
OdpowiedzUsuńPowodzenia bo początki blogowania nie należą do najłatwiejszych.
Serdecznie zapraszam do siebie:)
www.wiklinowyfotel.blogspot.com