Te moje śliczne, pomocne łapki zawsze są chętne do pracy i do wyjadania. Po skończonej pracy zaciskam kciuki, żeby nie odezwały się dolegliwości żołądkowe po surowym cieście. No wiem wyrodna matka ze mnie. Pozwalam dziecku wyjadać surowiznę. Ale pamiętam, że jak byłam mała robiłam dokładnie to samo!
Robimy też ciasteczka owsiane, czarno-białe w szachownicę itd, itp. A ostatnio naszym numerem 1 są czekoladowe, popękane ciasteczka. Z zewnątrz delikatnie chrupiące, a w środku miękkie czekoladowe. Przepis znalazłam w tym miejscu http://coffekitchen.blogspot.com/2011/09/popekane-ciasteczka-czekoladowe.html
Także jesteśmy potworami...ciasteczkowymi! A już, już niedługo przyjdzie czas na pieczenie pierniczków świątecznych! Nie mogę się doczekać...jak dziecko!Do miłego!





Cześć. Ja tez piekę więcej jesienią; jabłeczniki, ciasta ze śliwkami, ciasta marchewkowe itp. Ostatnio piekłam rogaliki. Ciasteczka maślane też będą. Pierniki? W zeszłym roku robiłam masówkę lukrowanych, dekorowanych. Na choinkę, dla koleżanek z pracy, no i oczywiście dla nas w domu :) Popękanych i owsianych jeszcze nie robiłam. Dzięki za link do przepisu. Może uda mi się zrobić tak cudne jak u Ciebie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam-D.
Dzięki za miłe słowa. Jestem mistrzynią w szybkim odpisywaniu na komentarze ;) Ja w zeszłym roku też obdarowałam wszystkich wkoło swoimi piernikami, nawet trafiły do synka do przedszkola na jarmark. Ciasteczka popękane polecam, robiliśmy już chyba z pięć serii. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń