sobota, 25 stycznia 2014

Nowy rok, czyli bilans

Cóż to za osoba robi bilans po 25 dniach od rozpoczęcia roku? Ano ja. A bilans jest następujący: od początku stycznia 4 wizyty u lekarza planowane i nieplanowane. Ja antybiotyk, Franek poszczepienne dolegliwości, gorączka i kolejna opryszczka. Jedna stłuczka samochodowa, warto zauważyć w miejscu bez samochodów i większego ruchu. Wstyd w skali od 1 do 10 wynosi jakiś 1500. Jak dla mnie już wystarczy.
Na szczęście udało mi się trochę poszyć, więc nie jest to miesiąc zmarnowany. Pokazać wszystkiego jeszcze nie mogę. Na dziś tylko zaległe literki, które przygotowałam specjalnie dla córeczki mojej kuzynki, która urodziła się w listopadzie.


Na wykończenie czeka  jeszcze jeżyk do kompletu  z literkami. Ale znając mnie Nina dostanie jeżyka na 18 urodziny :) A przed nami bal karnawałowy Franka. Strój wilka już się szyje.


A u nas chciałoby się zaśpiewać "na całej połaci śnieg" (swoją drogą uwielbiam tę piosenkę, szczególnie w tak nierealnym i pięknym duecie -Jeremi Przybora &Anna Maria Jopek).
Zasypane, zamrożone, zima dała o sobie znać w całej okazałości, ku radości nieletniego. A ty Matko zaprzęgnij się w sanki i biegnij, słuchając zza pleców: "szybciej mama, szybciej!"





Do miłego!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz