środa, 30 kwietnia 2014

Na chrzciny, czyli Anioł dla Jasia

Moja przyjaciółka poprosiła mnie, żebym uszyła anioła na chrzciny. A chrzciny nie byle kogo, bo Jasia, syna naszej drugiej przyjaciółki. Jasiulek jest cudny, więc Anioł musiał być nie lada, żeby choć trochę do małych Jaśkowych piętek dorósł. I tak też powstał taki oto Anioł z mega czupryną.



Dziś króciutko. Czasu niewiele, bo ogrodowe prace trwają. I choć ogrodniczka ze mnie pewnie żadna, to lubię kwiatki posadzić, a i Frankowy ogródek drugi rok zaczyna.I znowu wiosenne spacery po wsi, w tym roku i rowerowe, bo Franek opanował jazdę na dwóch kółkach. A to zdjęcie z ostatniego spaceru. W oddali majaczy nasz domek.


Do miłego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz