sobota, 21 grudnia 2013
Pierniki, czyli kontynuacja tradycji
W tym roku wyjątkowo późno udało nam się ozdobić pierniczki. Upieczone trzy tygodnie temu
zdążyły zmięknąć. Ale ozdobić się same nie chciały. Więc wczoraj z Frankiem dokończyliśmy dzieła.
Nie wybaczyłabym sobie, gdybym nie zrobiła choć krótkiego posta o pierniczkach. Jak byłam mała, a potem już ciut większa, pieczenie pierników było dla nas świętem. Musiało być zaplanowane tak, by każdy miał wolne popołudnie i wieczór. Wykrawaliśmy, piekliśmy i zdobiliśmy. Dziś to samo robimy z Frankiem, według przepisu Babci Jolki, czyli mojej Mamy. I z roku na rok wychodzi mu coraz ładniej.
Przedświątecznie pozdrawiam.Do miłego!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




Smakowicie:) u nas tez juz i pierniczki i ciastka swiateczne gotowe, pozdr.
OdpowiedzUsuńhttp://sandycastledesign.blogspot.co.uk/