A tak poważnie. Bardzo lubię grudzień, czekam na niego cały rok. Najbardziej chyba lubię jednak adwent, przygotowania, oczekiwanie. Same święta trwają tak krótko, a gdy się jeszcze jest w rozjazdach, to czas leci jak szalony. A sama myśl o początku niekończącego się stycznia, nowym roku itd., wprawia mnie w dygot organów wewnętrznych.
Ale dosyć tego pesymizmu, nie mam zamiaru, ani sobie ani Szanownym Czytelnikom, zepsuć atmosfery świąt. A więc pomarańcze w dłoń, "Driving home for christmas" w głośniki i napawamy się atmosferą :)
Kalendarz adwentowy jest codziennie ogałacany. Myślę, że Franek nauczy się bezbłędnie jak wyglądają cyferki od 1 do 24. A wszystko dzięki czekoladowym cukierkom.
W temacie upominkowo- prezentowym. Ostatnio w sklepie "Home &You" znalazłam fajną bombkę. Jest przeźroczysta, otwierana, przypomina jajka Fabergé. Ponieważ moja bombka była upominkiem dla Babci Franka, więc w środku znalazła się podobizna wnuka. Ale myślę, że możliwości aranżacji takiej bombki jest bardzo dużo.
Do miłego!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz